Ruszyłam za Mengle.Kiedy znów wspomniała o Foxym spaliłam buraka.
T-No...lubię go....jest fajny...
Nagle Mengle się wywaliła.
T-Nic ci nie jest?
To musiało boleć.
Przed nami stali Golden,BB i...Foxy,którego ominełam wzrokiem.
T-...Hej...
Kiedy BB krzyknął zatkałam uszy.
Po chwilia BB wzioł latarkę i zaczoł nią świecić po oczach Foxiemu i Mangle,a nawet mi.
Zasłoniłam oczy,ale to nie za bardzo pomogło.
T-Przestań...!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz