Siedziałam spokojnie,kiedy nagle usłyszałam jakiś dziwny dźwięk.Wyjrzałam na korytarz.Westchnełam i poszłam...sama nie wiem gdzie.Po pewnym czasie uświadomiłam sobie że się zgubiłam.Ja i moje szczęście.A najgorsze jest to że Chao i notatnik zostali na widoku!Przyszpieszyłam kroku.Nagle na kogoś wpadłam,przez co się przewróciłam.Podniosłam wzrok.To chyba jakiś stróż nocny.Pisnełam.
T-P-przepraszam...
Następnie szybko ruszyłam w przeciwnym kierunku,aż w końcu trafiłam do wentylacji.
Westchnełam i ruszyłam w przód.Nagle pode mną złamała się klapa.Spadłam w duł i wylądowałam na kimś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz