Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Billy & Michi

Kiedy dostałem w twarz tym wiatrakiem, o mało co nie zesrałem się z bólu i upadłem na ziemi w  swej animatronicznej postaci. Dziewczyna uciekła z krzykiem, daleko stąd szukając swojej 'koleżaneczki' czy coś, zmieniłem się w człowieczą wersje, widząc , że ten drugi i tak zemdlał. Patrzyłem przestraszony i z całą zakrwawioną twarzą na przyjaciela, szybko wstałem z ziemi i podbiegłem do Freda. Boże, on nad sobą nie panuje! Zaraz zabije tą farbowana blondynkę! Złapałem jedną ręką chłopaka za nadgarstek, a drugą trzymałem swój nos - Kurwa, nos mi rozjebała... Kurwa no złamała mi nos! - warknąłem wściekły i pociągnąłem chłopaka za sobą bardzo mocno, bo  byłem wściekły i na dodatek jeszcze stracił kontrole, zaprowadziłem go do pokoju z Puppet... Pozytywką, ona tak spokojnie grała... Wepchnąłem go do pomieszczenia i patrzyłem na to czy się uspokoi, czy jeszcze trzeba mu będzie kurwa śpiewać.
- Już wszystko w porządku Golden, jak chcesz to poproszę Marionetke, żeby Cie mocno przytuliła - powiedziałem na spokojnie do niego. Miałem nadzieje, że nie wybuchnie tak jak przed chwilą, tak szczerze. Takie tak, moje nadzieje złudnymi nadziejami...

               __________________________________________________________________

Kiedy powoli podniósł prawą łapkę, trochę się wystraszyłam i gwałtownie cofnęłam się jeden krok w tył. Jednak po chwili odetchnęłam z ulga stwierdzając, że wcale nie jest jakiś opętany, tylko po prostu się uruchomił, znów podeszłam bliżej i poklepałam go po ramieniu - O, przyjacielu, nawet nie wiesz jak się wystraszyłam... ja jebie... Ale mi pikawa napieprza - powiedziałam trochę z przerażeniem, jednak powoli zaczęłam się uspokajać. Głośno odetchnęłam z widoczną ulgą na mojej twarzy i spojrzałam na królika - Heh, Michelle, króliczku, szkoda, że nie możesz mnie zrozumieć, przynajmniej może mogłabym Cie stąd ruszyć w inne... - przerwałam bo nagle usłyszałam ten mega głośny i przerażający głos. Znów moje serce zaczęło szybciej bić, wyjęłam krótkofalówkę, ale z jakiegoś cholernego powodu nie miała sygnału. Złapałam się dłonią o rękę Springa.
- O Boże, nawet nie wiesz jak teraz zajebiście się bawię - powiedziałam z pełną dozą ironii do animatronika, próbując uspokoić się samą, moje serducho zaraz wyleci z klatki piersiowej jak tak dalej pójdzie. Jednak po chwili się nerwowo sama do siebie zaśmiałam - Obronisz mnie chyba, nie? Hah... - powiedziałam żartem bardziej sama do siebie, bo do kogo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz