Nie goniłem jej. Było to idiotyczne. Krzyczała, coś tam, żebym ją złapał, jeżeli umiem, ale zlałem na to. Jedynie zaśmiałem się z dużą dozą kpiny. Zachowuje się jakby się nie bała..Haha! Haha! Skoro taka z niej odważna dziewczyna, to dlaczego w ogóle stąd uciekła? I to spieprzyła tak, że ino się za nią kurzyło. Nie przestawałem się śmiać. Nie potrafiłem przestać.
Podszedł do mnie Ballon Boy. Spojrzałem na niego, a widząc krew i nieciekawy widok jego...Zmasakrowanego nosa, przekrzywiłem głowę w bok.
Istota chwyciła mnie i z siłą o którą bym go nie podejrzewał, pociągnął mnie w kierunku przeciwnym niż chciałem się udać.
-Ba..Ballon Boy! Nie w tą stronę poszedł ten pokraczny endoszkielet!- rzuciłem w jego stronę, sądząc, że on o tym nie wie. Jednak nic nie zrobił z tym faktem, tylko ciągnął mnie nadal. Zdałem się na przyjaciela, sądząc, że on wie co robi i że zaraz spotkamy tego pokurwionego endoszkieleta i wciśniemy go w strój Freddyego. Nie wahałbym się ani chwili, gdybym miał okazję. Zrobiłbym to. Zrobiłbym to nawet ze szczególnym okrucieństwem.
Chłopak wepchnął mnie do stosunkowo małego pomieszczenia z wielkim, białym pudłem po środku. W całym pomieszczeniu rozbrzmiewała spokojna melodia pozytywki, która w pierwszej chwili wepchnęła mnie w furię, taką, że miałem ochotę wszystko tutaj rozwalić. Wszystko.
Jednak w drugiej chwili, postrzegłem tą melodię, za miłą...Za tak...Przyjemną..Moja świadomość momentalnie zanikła, a sam opadłem na ziemię.
Ocknąłem się po chwili. W pełni świadomy. Już nie zważałem na to, że zamiast pluszowego animatronika, jestem człowiekiem. To nie było ważne. Przypomniałem sobie to wszystko co zrobiłem, a przynajmniej co chciałem zrobić i powoli, w ciszy podniosłem się z ziemi.
-Kurwa jego jebana mać. Gdzie ona spierdoliła? - zapytałem Billyego i mimo wulgaryzmów byłem o dziwo bardzo spokojny..Ta pozytywka...
-Znajdę ją kurwa mać i przypierdolę wiatrakiem tak jak ona tobie, tylko mocniej. Nie będzie mi w ciebie rzucać wiatrakiem! Nosz jak ja jej jebnę, to jebnę jej tak, że do końca życia będzie wpierdalała obiad przez słomkę- tak, byłem zły, tylko nad tym panowałem i miałem pełną świadomosć. No ale jak mogłem nie być wściekły? Pieprznęła mojemu przyjacielowi wiatraikem. W twarz. Ciekawe czy jej się to spodoba.
Tak, byłem miły, ale w takiej sytuacji nie potrafiłem trzymać nerwów na wodzy. Nie potrafiłem.
Oooi grozisz mi feazbeardupku ?
OdpowiedzUsuńMoja krew : ) morderczyni jestem z cb dumna. ^^
OdpowiedzUsuńAch dziękuję to po ojcu
OdpowiedzUsuń