Och... Jednak odpowiedziała. Michelle? Ładne imię. Jednak dobrze zrobiłem, ze udawałem zwykłego animatrona, bo inaczej całkiem zeszłaby mi tu na zawal. A tak może trochę się przyzwyczai i przestanie bać? Bo chciałbym z nią pogadać tak normalnie a nie tymi durnymi formułkami ale jak na razie mogę o tym zapomnieć. Nie poruszył mnie ten dziwny głos choć trochę się zaniepokoiłem. Zapomniałem o tym jednak bowiem stało się coś niespodziewanego: dziewczyna złapała mnie za rękę. Po czułem się... Dziwnie. W tym ciele nigdy nie trzymałem nikogo za rękę. Prawie nikogo nie dotykałem, a tutaj takie coś. Powstrzymałem się od chichotu słysząc jak Michelle mówi o tym jak to się tu dobrze bawi. Na zadane pytanie chętnie bym jej odpowiedział ale nie mogę. Już i tak wystarczająco się boi.
- P-pamiętajcie dzieci jeśli chcecie to możecie złapać mnie za łapkę i powiedzieć gdzie chcecie iść, od razu tam pójdziemy~. A jeśli się boicie to się nie martwcie, będę was ochraniać~. - Znów odezwałem się jedna z moich kwestii.
Ścisnąłem lekko dłoń dziewczyny. Tak, moje ciało miało funkcję przewodnika i "ochroniarza" więc takie zachowanie również nie było dziwne z mojej strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz