Tak szczerze mówiąc, nie słuchałem tego co Golden mówił po drodze, bo ta rozmowa nie miałaby sensu biorąc po uwagę, fakt że był wściekły. A tak szczerze, jestem mniejszy, boje się z nim zadzierać. I tak mam już połamany nos. Chyba, nie wiem, boli tak, ze aż kupa do tyła mi się ciśnie. Nie jestem pewny patrząc na to co się dzieje teraz, czy nie powinienem się po prostu wycofać,ale mimo wszystko to mój najlepszy przyjaciel. Nie mogę tak po prostu odejść od niego i go zostawić, no... Och kiedy zamienił się w człowieka, odetchnąłem z ulgą wiedząc, że już się nie denerwuje.
Kiedy wstał podlazłem do niego, a on brzmiał tak straszne poważnie i spokojnie, że aż się trochę wystraszyłem, jednak po chwili się zaśmiałem - Tak w sumie to nie wiem, ale wiem, że tak wystraszyłeś tego jednego, że miał taką minę jakby miał się zesikać, ze strachu - powiedziałem z wyczuwalnym w głosie rozbawieniem. Na jego kolejne słowa głupio się wyszczerzyłem i poklepałem go po ramieniu - Nie musisz, teraz zauważyłem, że nie jest tak źle... Gorzej z moją animatroniczną maską... kurwa mimo wszystko ją lubiłem - stwierdziłem jakże smutno.
- Nie, ale tak serio, dzięki, ale myślę że i tak już trochę nabroiliśmy... - dodałem po chwili i dotknąłem krwawiącego miejsca i syknąłem cicho pod nosem.
- Ech idziemy... Gdzieś? Na przykład podenerwować Pirata? - zapytałem się Fredbeara.
Kiedy wstał podlazłem do niego, a on brzmiał tak straszne poważnie i spokojnie, że aż się trochę wystraszyłem, jednak po chwili się zaśmiałem - Tak w sumie to nie wiem, ale wiem, że tak wystraszyłeś tego jednego, że miał taką minę jakby miał się zesikać, ze strachu - powiedziałem z wyczuwalnym w głosie rozbawieniem. Na jego kolejne słowa głupio się wyszczerzyłem i poklepałem go po ramieniu - Nie musisz, teraz zauważyłem, że nie jest tak źle... Gorzej z moją animatroniczną maską... kurwa mimo wszystko ją lubiłem - stwierdziłem jakże smutno.
- Nie, ale tak serio, dzięki, ale myślę że i tak już trochę nabroiliśmy... - dodałem po chwili i dotknąłem krwawiącego miejsca i syknąłem cicho pod nosem.
- Ech idziemy... Gdzieś? Na przykład podenerwować Pirata? - zapytałem się Fredbeara.
_________________________________________________________________
Kiedy ten się odezwał uśmiechnęłam się delikatnie, ale kiedy ścisnął
moją dłoń... Ja Cie sunę.Tego uczucia nigdy nie zapomnę, ten początkowy
strach jednak przeszedł z niedługą chwilą,a ja spojrzałam na niego - Ale wypas... - powiedziałam tylko cicho i sama też zacisnęłam rękę.
- Eee... A bo ja wiem, gdzie tu jest bezpiecznie? Wiem... Zabierz mnie do swojego pokoju! To będzie wyprawa mojego życia... Ciekawe jak to działa... Chciałabym Ci dodać parę nowych kwestii, to by było takie fajne gdybyś mógł normalnie rozmawiać, kiedyś mi się uda... Tak - zaczęłam wesoło nawijać sama do siebie. Ale zdałam sobie sprawę, że mógł nie rozpoznać tak zwanej komendy na głos - Em... T-twój pokój? - powiedziałam niepewnie w jego stronę, nie wiedząc czy może to zrozumieć, poczekałam na jego reakcje.
- Eee... A bo ja wiem, gdzie tu jest bezpiecznie? Wiem... Zabierz mnie do swojego pokoju! To będzie wyprawa mojego życia... Ciekawe jak to działa... Chciałabym Ci dodać parę nowych kwestii, to by było takie fajne gdybyś mógł normalnie rozmawiać, kiedyś mi się uda... Tak - zaczęłam wesoło nawijać sama do siebie. Ale zdałam sobie sprawę, że mógł nie rozpoznać tak zwanej komendy na głos - Em... T-twój pokój? - powiedziałam niepewnie w jego stronę, nie wiedząc czy może to zrozumieć, poczekałam na jego reakcje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz