Spojrzałam na Fredełke i dotknełam ramienia.
-Trochę,ale na szczęście już przestało krwawić.
Powiedziałam siadając obok niego.
-Dobrze się czujesz?
Spytałam.Nie wyglądał najlepiej.Ba,wyglądał jagby zaraz miał zemdleć!
Zauwarzyłam,że z jego szyi wciąż leje się krew.
-Oj,trzeba to opatrzyć.
Powiedziałam przechylając głowę na bok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz