- Jezus Maria, to była najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek w życiu zobaczyłam, czy też usłyszałam - powiedziałam krótko .
- Dlaczego ty wlazłeś do tego stroju człowieku? Głupi jesteś? - zapytałam się go po chwili, dalej płacząc. Doczołgałam się do niego i się w niego wtuliłam. Wtedy poczułam dopiero ten odór, ale mimo wszystko się nie odsunęłam i jeszcze mocniej się wtuliłam i płakałam.
- Teraz bym Ci w twarz plaskacza takiego sprzedała, ze byś się zesrał, ale jest mi tak przykro, że nie mogę - powiedziałam strasznie smutno, ale ze mnie beksa. No ale ej, każdy by na moim miejscu tak zareagował. Nie, jednak nie. Każdy by uciekł, zapomniałam o tym, że ludzie są podli. Na chwile się od niego odsunęłam i spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Słyszałam jak ten strój zaczął łamać twoje kości, widziałam krew wypływającą z tego stroju... Widziałam... Ja to... - powiedziałam do niego, nie mogłam się otrząsnąć. Nie wiem, czy dam radę to wrócić. Jest chyba czwarta w nocy. O nie, nie wiem... Czy dam radę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz