-Zdaję sobie włąśnie z tego sprawę. Inaczej byś pewnie nie wylądowała w Pirate Cove - powiedziałem z uśmiechem. Normalnie...Dziękuję Bogu, że ta wentylacja nie wytrzymała napięcia i ona na mnie spadła, bo pewnie gdyby nie to, moje towarzystwo ograniczało by się do Ballon Boya i Magnle.
-Koniec końców to dobrze, że twoja orientacja w terenie zawodzi, bo inaczej byśmy się pewnie nie spotkali. A tak to żeśmy się spotkali i bardzo mnie to w sumie cieszy - powiedziałem wesoło, patrząc przy tym na dziewczynę.
-A ja mu nie współczuję! Gniewam się na niego. Bo ja się tak postarałem, dołączyłem go do mojej załogi a on spierdzielił. No..Gniewam się. Mogliśmy być przyjaciółmi a on się zachował...Nie fair - rzuciłem udając obrażonego.
-Coś ugotować mówisz?...Eee...Nie wiem czy to dobry pomysł, wiesz..Ja gotować nie umiem, a jeśli nawet bym umiał z jedną - lewą ręką mogłoby się to źle skończyć...A głupio by było, gdybyś ty stała przy garach a ja bym się tylko patrzył..- mruknąłem cicho. - Ale w sumie chyba możemy spróbować jakoś coś zdziałać razem...Chyba że...W kuchni wolisz działać...Solo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz