Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

środa, 19 sierpnia 2015

Michi & Billy

BILLY:
Kiedy chłopak wziął mnie na ręce, a potem położył na barki, poczułem się co najwyżej dziwnie, złapałem się łapkami jego głowy by nie spaść, co było bardzo możliwe, bo ja to ja.
Uśmiechnąłem się delikatnie na jego słowa, a potem spojrzałem na Chice z tym samym delikatnym uśmiechem na twarzy.
Kiedy Foxy podszedł do drzwi i zaczął się z nimi 'szarpać' przekręciłem głowę.
- Widać, że twarde drzwi z tych drzwi - powiedziałem rozbawiony jak prawie zawsze do Foxiego.
Nagle Foxy po nieudanych próbach włożył hak w dziurę od drzwi i zaczął nim coś kręcić, by po chwili drzwi puściły i byłem więcej niż pewny że coś zjebał, zrobiłem pokerową twarz.
- No dobrze, ale chyba coś popsułeś - powiedziałem już z normalną miną. Ty, a mi zimno było gdy otworzył tak nagle te drzwi! Ja cie sunę. I to nie przez chwile... tylko cały czas!
Przepuściliśmy ładnie Chice jako pierwszą, by zaraz po niej Foxy wyszedł razem ze mną wyszedł na dwór. Patrzyłem jak Chica wbiega w największą zaspę z uśmiechem na twarzy, co ona tak śmieszkuje?
Spojrzałem w górę by zobaczyć Pełnie i parę gwiazd wyglądających zza chmur. Śnieg dalej padał, ale delikatnie, co nadawało jakiegoś uroku tej nocy.
Patrzyłem z rozbawieniem jak dziewczyna liże sople i nagle wybiegła by po chwili wrócić w .. sukni... wyglądającej podobnie do tych w których bierze się ślub. Co do... Zmieniłem się w człowieka ale nie złaziłem z chłopaka, w sumie to wygodnie mi tu było... i cieplej!
- Chica, coś ty się tak odpicowała? - zapytałem ciekaw jej odpowiedzi.
- Bawisz się w panią lodu?

                           ________________________________________________

Kiedy Vi weszła do pomieszczenia mówiąc że się jej zaspało, uśmiechnęłam się tylko po czym jak dżentelmen odsunęłam jej krzesło by mogła sobie usiąść.
- Cześć - wtedy dopiero rzuciłam jej krótkie przywitanie i spojrzałam kątem oka na Jeremiego.
Wyciągnęłam się trochę jak kot, po czym złapałam za latarkę i wyszłam z pomieszczenia nic nie mówiąc, jednak po chwili się wróciłam i powiedziałam do niech tylko, że zaraz będę.
Rozejrzałam się po korytarzach by pójść w stronę sceny i zobaczyć na niej... dziewczynę?
- Ekhem.... Dobry wieczór? Mogę wiedzieć co tutaj robisz? - zapytałam zdziwiona, próbując zachować jako taki spokój . Nic nie wiedziałam o tym, ze do pracy miał przyjść ktoś nowy, ale bardziej zaniepokoił mnie fakt... Że ona siedziała na scenie, a na scenie nikogo nie było.
- Ech, czy mogłabyś wstać i pójść ze mną? Tutaj nie jest za bezpiecznie... - powiedziałam nagle zaniepokojona faktem, że zaraz coś może się rzucić  i mnie zagryźć serio jakoś mi się to nie widziało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz