-Tutaj w sumie każdy jest psychiczny, więc w czym problem?- mruknąłem w sumie zgodnie z prawdą. W tym miejscu..W godzinach nocnych przede wszystkim...Praktycznie wszyscy są nienormalni w tym dosłownym i mniej dosłownym znaczeniu.
Tak, sytuacja zaczęła robić się ciut...Niezręczna. Cóż, bardziej to ja nie potrafiłem...Nie umiałem..Nie wiedziałem jak się zachować. Z natury nikt nowy tutaj nie przychodzi i nigdy nie przygotowywałem się na taką sytuację. Ugh.
Usłyszałem huk i chwilę potem coś spadło i roztrzaskało się o posadzkę. No, no. Ktoś tu nie potrafi panować nad złością. Gdyby nie fakt, że nie da się mnie zabić, mógłbym zacząć się bać.
-...Ale wyświadcz mi przysługę i proszę trzymaj nerwy na wodzy...A bynajmniej nie degraduj tego pomieszczenia bardziej. Wiesz..Ono i tak już jest wystarczająco obskurne- rzuciłem z cichym westchnięciem, podnosząc się z ziemi, tylko po to, żeby sięgnąć włącznika światła. Kiedy pojedyncza żarówka buchnęła bladym światłem, ponownie osunąłem się na podłogę, czując tą samą chęć nic nie robienia co od kilku godzin.
-Fredbear - odpowiedziałem krótko, dopiero po chwili na pytanie dziewczyny. -I ryzykownie śmiem zapytać o to samo. Więc...Kim jesteś ty? - zapytałem po chwili, kiedy dotarło do mnie, że białowłosa dziewczyna siedząca razem ze mną nie jest jedną z "ludzkich wersji" żadnego z animatronów, więc albo jest kolejnym stróżem nocnym, albo zwykłą dziewczyną, która szukając dreszczyku emocji wkradła się do Pizzerii...Chociaż osobiście przychylałbym się do tej pierwszej, bardziej prawdopodobnej wersji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz