-To miłe, ale nie wiem czy będzie mi to kiedykolwiek potrzebne...Chociaż kiedyś możesz mnie nauczyć. Przynajmniej będę mieć świadomość, że to umiem - powiedziałem po chwili zastanowienia. W sumie to obracam się w gronie animatroników, którym raczej pierwsza pomoc niewiele da, ale...Z durgiej strony tutaj może stać się wszystko. Dosłownie wszystko.
-Stawiam, że oni pewnie też dla pieniędzy...Ale ryzykować wyjątkowo paskudną śmiercią, za ... Ee..120$?..Chociaż w sumie zawsze jest jakieś ryzyko zawodowe - odparłem, odpuszczając sobie mówienie, jakie to jest bezsensowne. W końcu kilku poprzednich Stróżów na własnej skórze przekonało się, że 120$ to nie są pieniądze, dla których warto tak ryzykować, tylko, że oni już nie mogli się wycofać. Heh...
Spojrzałem na tabliczę czekolady z uśmiechem.
-Skoro mogę, to chcę kawałek, będziemy grubi razem - powiedziałem wesoło, "kradnąc" kawałek czekolady, który zaraz wylądował w mojej buzi.
- - - - - - - - -
Moja wena umarła, amen ;_;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz