-Uch...No nie wiem...Po prostu pytam.. Tak dla pewności, wiesz..Nie lubię długo nie mieć tego kapelusza i...Muszki - wyjaśniłem krótko z nikłym uśmiechem na twarzy. Nie wiedzieć czemu bez tego czułem się zwyczajnie głupio. Nie wiem jak to wyjaśnić.
Wsłuchałem się uważnie w jej słowa, analizując wszystko powoli. -Wy ludzie jednak jesteście dziwni. A przynajmniej niektórzy -Przyuważyłem zaraz po jej wypowiedzi. Znaczy "dziwni" to może nie to słowo..Po prostu..Może nieczuli na krzywdę innych? Nietolerancyjni? Coś takiego.
-I...To dlatego nie lubisz przebywać w towarzystwie innych ludzi? - zapytałem po chwili zastanowienia, niedługo po tym jak dziewczyna skończyła swoją wypowiedź.
Po tym jak podałem jej misia, dziewczyna krzyknęła i poczęła okupywać moje plecy, używając mnie jako żywej tarczy przed...Pająkiem. Zwykłym, pająkiem, który spokojnie zaczął dreptać w naszą stronę. Jej zachowanie nieurywalnie mnie zdziwiło i to bardzo, jednak nie skomentowałem w tej w żaden sposób. Zwyczajnie zszedłem pająkowi z drogi, stawiając kilka kroków w tył. Na Boga, ja w sumie średnio widziałem to małe żyjątko, a ona robiła tyle paniki. Pająk w końcu zniknął w mroku i z naszego pola widzenia.
-Przecież to był zwykły pająk, nie zjadłby cię - rzuciłem wciąż mając dodatkowy 'ładunek' na plecach. O chryste, dobrze, że ona nie zwróciła uwagi ile pająków jest w tej kanciapie!...Bardzo dobrze... -Boziu, to co ty tutaj robisz jak ty się boisz pająków? Przecież tutaj się roi od tych istot - rzuciłem w cumie dość..Trafną uwagę. Tutaj jest...Mnóstwo pająków, w prawie każdym rogu ściany znajduje się chociaż jeden...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz