Po chwili dziewczyna wybiegła z toalety cała zakrwawiona. Jej białe jak śnieg włosy, pokryte i sklejone były szkarłatową breją, tak samo jak koszulka w niektórych miejscach, co dawało dość tragiczny efekt, chociaż na razie pytanie co jej się stało, zostawiłem na później.
- Żyje... Nie tak łatwo jest mnie zabić-mruknąłem , kątem oka spoglądając na Billyego. W gruncie rzeczy to...Nie miałem zielonego pojęcia co się stało... Cokolwiek to nie było, zbyt szybko straciłem przytomność i nie potrafiłem dojrzeć naszego oprawcy..Gdyby mnie typ mnie nie pizgnął, to by do tego wszystkiego pewnie nie doszło, tylko...Tylko nie zauważyłem go.
-Cholera jasna.. ja nie mam pojęcia co tu się odpierdzieliło, Billy. Jak Boga kocham nie mam zielonego pojęcia. Zbyt szybko pieprznął mnie i.. no.. Nie wiem. Amy? Może Ty nas olśnisz? Co to było?- zapytałem spoglądając na dziewczynę z lekkim niezadowoleniem, wciąż czując silne osłabienie organizmu.
-A tobie co się stało?- zwróciłem się już bezpośrednio do dziewczyny, wskazując na bandaż na jej ramieniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz