I to się nazywa kobieta ugodowa. Powiesz jej coś, a ona się zgodzi! No miodzio lodzio.
-Ja nie chce zwykłych przytulasów. Ja chcę cieplutkie, misiaste, ogromne tulasy! A nie jakieś tam przytulenia - powiedziałem wielce "obrażony", a kiedy poczułem jak Ballon Boy przytula mi się go nogi, spojrzałęm w dół.
-Doceniam twoje starania Billy, ale możesz już puścić...Cieplutki, misiasty, ogromniasty tulas w nogę...Pomógł...Dzięki - rzuciłem w lekkim rozbawieniu, czekając, aż chłopak odklei się od mojej nogi. Grunt, że chociaż jako "człowiek" jest wysoki.
- No tak, mi też miło poznac...Poza tym, serio słyszałaś o mnie? O mnie się rozmawia? Billy, czy ty rozsiewasz o mnie jakieś plotki? -zapytałem, chociaż dobrze wiedziałem, że to niemożliwe, żeby ten skrzat mnie obgadywał i miałęm nadzieje, że nie weźmie tego pytania na poważnie.
Nagle jebnął taki grzmot, że normalnie...Cholernie głośno w każdym razie było...No i miałem Ballon Boya przy nodze i Bonnie przy ręce.
-Dobra, tutaj żaden piorun nie wleci, spokojnie dziewczyno - powiedziałem do fioletowego Króliczka. - Swoją drogą, wiesz, my musimy iść oddać klucze strażnikom..Bo żeśmy komuś zabrali - powiedziałęm, nagle przypominając sobie o zabranych kluczach.
W sumie całą trójką podreptaliśmy do biura nightguardów. W sumie podróż była krótka, ale dotarliśmy do celu. Obydwoje stróżów nocnych byli w biurze - i ta fioletowa i ten taki..zastraszony typek, ale obojnaka ani widu ani słychu, ale mi to wszystko jedno.
-Cześć ludziki, bo ukradliśmy wam klucze i teraz sobie oddać przyszliśmy...No. To gdzie położyć?- zapytałem ich, machając pękiem kluczy w ręce.Nawet nie wiem czyje to klucze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz