Chica wyszła i zaraz po tym Mangle podała mi człowieka i poszła, mówiąc, żebym poszedł precz na swój "okręt" i nie szedł za nimi, bo muszą pogadać jak kobiety.
-Jasne, Aye-aye kapitanie - rzuciłem za nią i jak poszła, postawiłem człowieka na ziemi. Nie będę go niańczył.
-Idź człowiek i nie zemdlej po raz kolejny- powiedziałem w stronę blondyna, mierząc go od stóp do głów. Faktycznie, zajebisty z niego pirat, ale chyba mu się to nie podoba.
-Aye...Przed Pirate Cove jest twoja koszula, jakby co~. Trzym się i nie umieraj na zawał, ciao! - powiedziałem, wymijając go, po czym wyszedłem z kuchni, idąc w losowym kierunku. Nie chciało mi się szczerze iść do Pirate Cove na razie, a na ShowStage nie mogłem - bo tam była i Mangle i Chica, a ja nei miałem zamiaru wpychać im się w babską rozmowę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz