Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

wtorek, 11 sierpnia 2015

Foxy the Pirate

- Ja też miałem dużo czasu i nie nauczyłem się niczego, życie jednak jest niesprawiedliwe. Nawet nie nauczyłem się pisać normalnie lewą ręką! - rzuciłem wesoło, a słysząc wzmiankę o gitarze Bonnie, uśmiechnąłem się tylko.
-Ale wiesz, ona sama mi zaproponowała kiedyś lekcje. Był a-mol, był g-gur, d-dur a potem powiedziała, żebym bardziej się wczuł, więc był rock and roll i zepsuta gitara. Następnego dnia dzięki Bogu dostała nową~ - powiedziałem z uśmiechem. No cóż, próbowała mnie nauczyć, jednak..Mnie za bardzo poniosło i nie wyszło. Ale liczą się chęci. Pirat widać się do tego nie nadaje. A szkoda!
Kiedy dziewczyna chwyciła mnie za mechaniczną dłoń, zarumieniłem się lekko. Moja wada? Bardzo łatwo widać, było mnie zawstydzić. Może przez to, że nie jestem przyzwyczajony do takich zachowań..
Chica zprowadziła mnie do kuchni. Zwyczajna, najnormalniejsza w świecie kuchnia, która wyglądała troszkę inaczej niż ją sobie zapamiętałem.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu dostrzegając całą masę sprzętów, których nie miałem pojęcia do czego służą.
-Normalnie..Mój drugi raz w kuchni! Powinienem sobie zapisać to sobie w kalendarzu. Ale nie mam nawet kalendarza, wiec..- w sumie gdzieś kiedyś miałem...I zapisywałem w nich mnóstwo rzeczy...Ale nie wiem gdzie go zapodziałem.
Na chwilę zająłem się oglądaniem prostokątnego, srebrnego pudełka (mikrofalówka), popukałem troszkę hakiem w szybę, bacznie obserwując...Maszynę. - Co to? Do czego to coś służy, co?- zapytałem na chwilę przenosząc wzrok na blondwłosą, a zaraz po tym znowu spojrzałem na urządzenie i zacząłem klikać guziczki umieszczone obok szybki. Coś zaczęło pikać i coś się włączyło.
-O Chryste Panie, chyba to zepsułem!..Przepraszam! - jęnąłem, momentalnie odsuwając się kilka kroków od urządzenia. Będąc dwie minuty w kuchni już zdążyłem coś napstrykać.
-Mąkę mówisz?...E...Aye..Ja..Jasne już podaję- rzuciłem szukając nijakiej mąki. Stała sobie na półce. Sięgnąłem po nią hakiem, jednak kiedy zorientowałem się, że używam złej ręki, gwałtownie ją cofnąłem, jednak hak zahaczył się troszkę o opakowanie i pociągnął je za sobą w dół. Opakowanie z białym proszkiem upało na ziemię i z rozdarcia wydostało się troszkę mąki.
Podniosłem opakowanie, tak, żeby z rozdarcia nie wysypywał się już biały...piasek i zaniosłem Chice.
-Przepraszam! Przepraszam i jeszcze raz przepraszam! Troszkę się wysypało...Tylko torszkę, ociupina..Ale to nie było celowo, przysięgam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz