Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Foxy the Pirate

Mój system gwałtownie obudził się go życia. Pogładziłem się po szorstkim, rudawym futrze swoją łapką, na której nie znajdował się już materiał od niepamiętnych czasów, sprawdzając przy tym czy wszystkie zmysły działają poprawnie. Jedno jest pewne - czułem. Dookoła mnie jak zawsze panowała niespokojna cisza, która nie raz i nie dwa dawała wrażenie, że nie znajduję się w Pizzerii tylko w trumnie, trzy metry pod ziemią. No i ta ciemność...W zasadzie tylko kontury różnych przedmiotów obrysowały się w egipskich ciemnościach dając nijakie pojęcie gdzie co się znajduje. Ale mi nawet to nie było potrzebne. Znałem to pomieszczenie na pamięć.
Przez lekko uchylone, fioletowe zasłony, do zatoki wpadało blade światło, co od niechęci przykuło moją uwagę. Wychyliłem łeb zza zasłon i ujrzałem samotną, małą żarówkę, która jako jedyna jeszcze świeciła, jakby ktoś zapomniał jej wyłączyć.
Chwilę potem przeniosłem wzrok na kamerę, znajdującą się zaraz przed Pirate Cove. Mała, czerwona lampka wmontowana w kamerze nie świeciła się, co dawało jasny komunikat, że kamery nie są sprawdzane. Dziwiło mnie to, bo ostatni strażnicy nie mogli się od tego oderwać, a nowicjusze z kolei mają na to wywalone i zdawać by się mogło, że kamery to ostatnia rzecz, która ich obchodzi.
Dziwiła mnie ta ich beztroska, w końcu nie jeden z nas nawet by się nie zawahał ich zabić, wczoraj mieliśmy ku temu mimo wszystko bardzo wiele okazji i nie wiedzieć czemu, żaden z nas z żadnej nie skorzystał. No, może prócz Billyego i Golden'a...
Mimo wszystko, korzystając z okazji, że mój mały Pirate Cove nie jest obserwowany, wymknąłem się, pozostawiając to miejsce całkowicie puste i bez życia.
Przechodząc przez Game Area, moją uwagę przykuł mały, grubiutki roześmiany chłopiec, który stał w bezruchu, trzymając w ręce balony, które nie poruszały się, jakby nie były prawdziwe.
Podszedłem do Ballon Boy'a lekko pacając go ręką w głowę.
-Nie musisz się już tak głupio szczerzyć. Dwunasta już jest - poinformowałem chłopaka, nie będąc do końca pewnym, czy on ma takową świadomosć.
-Jak tam twój...Kolejny dzień w pracy z dzieciarnią? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz