Cieszyłam się że poznałam taką dziewczynę.
-Jacie jesteś taka miła!- powiedziałam troszkę piszcząc... bo jak się cieszę to tak mam. Przytuliłam Vi z szerokim uśmiechem.
-Ej Jeremy uciekł.- powiedziałam trochę smutna... Przez to uszy mi opadły. (jakby co Bonnie jest w ludzkiej postaci XD) Puściłam dziewczynę i się rozejrzałam. Coś mi tu śmierdziało... Może ktoś coś pichci w kuchni i mu się przypala... Nie wiem
-Może go poszukamy?- zaproponowałam chowając dłonie do kieszeni. Jak dawno nie byłam w tej postaci.
-Ale jak nie chcesz to sama poszukam. Może przy okazji spotkam Mangle lub Fredbeara.- powiedziałam ruszając w stronę pokoju Stróżów nocnych. Było tu bardzo ciemno. Nagle za oknem strzelił piorun. Wrzasnęłam i upadłam na podłogę.
-Burza...- wymamrotałam i skuliłam się pod ścianą. zakryłam uszy i zaczęłam liczyć do dziesięciu. Nic ci się nie stanie nie uderzy w budynek tylko w drzewo... nie w ciebie... Spokojnie... Mówiłam sobie w duchu. Miałam już łzy w oczach...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz