- A rozumiem, więc... Powinniście się lepiej poznać, tak myślę, myślę nawet, że byście się polubili - powiedziałem zamyślony.
Nagle w oddali ujrzałem... Bona. podeszła do nas i mnie przytuliła, a ja zrobiłem przerażoną minę, dlaczego ona mi to robi? Dlaczego? Czy moja osoba coś jej zrobiła? Pewnie tak, ale czy naprawdę ona musiała to zrobić. Gdy już... Skończyła zaczęła się bawić moim wiatraczkiem na czapce. O nie. Tak nie będzie, odsunąłem się odchrząknąłem i dopiero wtedy przywitałem się krótkim 'cześć'.
Spojrzałem zdziwiony na niedźwiedzia, z miną typu 'co.' Nie serio. Po prostu co.
Kiedy opuścił ramiona, z głupim uśmiechem podszedłem do jego nóg i się do nich przytuliłem.
I zacząłem się śmiać, tym swoim typowym "haha" kiedy kradłem baterie.
- Nudzimy się inaczej mówiąc - dodałem zaraz po złotym, dalej trzymając jego nogi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz