-okej!!! Ale więcej mi na mojej zmianie nie wchodzić do tego biura!!!! Bay!!!!!-krzyknęłam. Niewiem czemu ale chciałam się przejść. Troche sie po wyznaniu ballona boje...ale...dobra tam. Wyszłam z biura. I zaczęłam łazić po pizzeri. Nadal nie mogłam znaleść Jeremiego! Michi znalazłam bo siedziałam dwa stoliko dalej od nich. Nich to znaczy Springa i Michele. Podeszłam do Michi.
-Sorka gołąbeczki że przeszkadzam ale Michi widziałaś Jeremiego?
Tsja....pewnie gdzieś łazi to ja ide go poszukać...pa.-poczym polazłam go poszukać.
-Jeremy!!!!-krzyczałam-dałnie GDZIE JESTEŚ!?
Jeremy ty CIPO gdzie jesteś!?- dałam se siana i usiadłam na pierwsze leprze krzesło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz