Ja se ide spokojnie korytażem i nagle kutwa mi sie but rozwiązał. Schyliłam się nie no usiadłam zawiązałam buta. Chciałam wstać ale nie mogłam. Nagle podeszła domnie dziewczyna. Rude włosy, blizny, myśle obojniak xDD. Powiedziała coś w stylu ,,jestem michele ale mów mi michi" no ok. Odpowiedziałam
-A ja Violet ale mów mi Vivi. Dzięki za pomoc.
Powiedziała że musimy iść po tego drugiego. Westchnęłam poczym poszłyśmy w stronę męskich toalet.
- o nienienienie!!! Ja tam nie wejde.
michi coś domnie powiedziała.
-no dobra....-powiedziałam zrezygnowana. Tak na serio to niechciałam się z nią kłócić. Gdy weszłyśmy zobaczyłam chłopaka z blond włosami.
-j-j-j-jeremi????
chłopak coś do mnie powiedział.
Co ci sie stało!?
Powiedział że wpadł w kałużę krwi. Mówie no ok. Michi coś do niego gadała. Gdy wyszliśmy z męskiej toalety poszliśmy prosto do biura.
-Ale tam jebało.
Michi mnie ochrzaniła. Miałam kostkę w bandarzu ale ciągle niewiem.....oco chodziło Jeremiemu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz