T-Yhm,jestem pewna,że ci zasmakuje.
Kiedy Foxy wypluł czekolade powiedziałam:
T-Ale to ma być słodkie!
Po chwili Foxy zasypał mnie pytaniami.
T-Tak gotowe.Mineła godzina,czyli jest 4.Nie mogłeś tego umieć,skoro w kuchni byłeś tylko raz...dwa razy...
Roześmiałam się i podałam mu przepis.
T-Proszę bardzo.
Wyciagnełam ręke po jedną z babeczek i ją ugryzłam.Były naprawdę dobre.
T-Śmiało!Weź ile chcesz.Mi wystarczy jedna...
Po chwili zauwarzyłam coś dziwnego w szawce nad kuchenką.
Okazało się że było to...wino...
T-Hmmm...co to wino?
Otwarłam butelkę i wziełam łyk.Na poczatku było goszkawe,a potem zrobiło się słodkie.
T-Mmmmm....dobre!
Wziełam jeszcze kilka łyków.Świat zawirował.Poczułam jak moje policzki i nos robią się czerwone.
Podeszłam do Foxiego i zarzuciłam mu ręce na szyje.
T-Słodki jesteś...
Biedna Chica się uwaliła XDDD
OdpowiedzUsuńWiem,jestem okrutna XD
OdpowiedzUsuń