Dziewczyna zapaliła światła i... Znalazła stare kartki. O zaginięciu dzieci. Kurwa. A mogło być tak pięknie. No ale... Nie wie, że to moja sprawka więc na razie jest jeszcze szansa. No i chyba czas najwyższy przestać udawać bardziej już się chyba nie uspokoi.
- Naprawa nie jest konieczna... - Powiedziałem nie korzystając już z zaprogramowanych kwestii.
A dało się wyzuć, że to już nie kwestia, słychać było niepewność w moim robotycznym głosie. Cały czas stałem pod ścianą w pewnej odległości od dziewczyny. Na razie chyba będzie najlepiej żeby zachować dystans. Nie chcę jej jeszcze bardziej przestraszyć niż jest to konieczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz