Po chwili podeszła do mnie ta fioletowłosa dziewczyna.Spojżałam najpierw na nią,a potem na jej misia.Nie odpowiedziałam jej bo przypomniałam sobie o czymś.Gdzie się podział Snowie?!Mósiał mi wypaść kiedy dziewczyna mnie ciągneła.
-O nie!
Krzyknełam i pobiegłam na scene.Nie było go tam!
-S-snowie?
Snowie był jedyną pamiątką po moich rodzicach.Cała reszta spłoneła...Zacisnełam powieki i uderzyłam sciane z taką siłą,że odleciał od niej tynk.Mogłam mocniej ,ale nie chciałam.Poszłam nie wiem gdzie.To był jakiś mały...składzik?Weszłam tam i zwinełam się pod scianą.Dlaczego wszystkie złe rzeczy przydarzają się mi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz