Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

środa, 12 sierpnia 2015

Mangle & Billy

- Tego jeszcze nie wiem, ale się dowiem! Lass Ch-Ch-Chica nie przejmuj się! - powiedziałam radośnie znów się zacinając. Ten głos to tez mogliby naprawić z łaski swojej. 
Na jej kolejne słowa uśmiechnęłam się niczym mały szatanek. 
- Czy ja wie, czy taki przypadek, Ty, on kuchnia, miłość - powiedziałem, a rękoma pokazała serduszko.
- Jestem za-zazdrosnaaa, nosz kurczaczki! - powiedziałam rozbawiona.
-W każdym razie, nie przejmuj się tym, kiedyś spróbuje o tym zapomnieć, ale to kiedyś, a teraz zaproponuje Ci spacer, razem ze mną, w te jakże romantyczną noc z burzą, co ty na to? - powiedziałam rozbawiona, patrząc cały czas na Tchice.


                              ______________________________________________

- Yes sir! - powiedziałem i ruszyłem za złotym misiakiem, by ruszyć na poszukiwanie Pana Foxiego.
pirackiego lisa, arr! Jednak gdy doszliśmy do Pirate Cove, tak go nie było.
- Pewnie tak, trzeba go szukać i złapać, zanim ucieknie, jeszcze dalej! - powiedziałem wesoło.
Ruszyliśmy w inna stronę i gdy szliśmy korytarzem był tam lis i od razy myk z latarki w oczy, a ten już wkurwiony. Bumckwsh!  Kiedy zaczął się denerwować i grozić złotemu zaśmiałem się głośno. Wbrew pozorom, to było takie zabawne, że zacząłem się dusić podczas śmiania.
A jak ten zabrał mu latarkę i wyjął z niej baterie, po czym rzucił w Freda, to już w ogóle myślałem, że sikne, ale to nie możliwe, nie w tej postaci. W sumie to nawet dobrze, ale siara by była.
Spojrzałem na Fredbeara - Ta, zdecydowanie, niedopracowany był ten plan - powiedziałem dalej rozbawiony.
- Ahoj Piracie, co tam u Ciebie? - zapytałem się koleżki numer dwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz