Spojrzałem na Ballon Boya z uśmiechem. No, to nam wiele wyjaśnił.
-Czyli ni baba ni chłop mówisz? No tak, musi mieć ciężko w życiu w takim razie. Musimy ją potem odwiedzić- mruknąłem, spoglądając na Springtrapa. Dziwne, że wyszedł z piwnicy. Przesiaduje tam dłużej niż ja w mojej małej...Kanciapie. Ja, na miejscu Królika bym nie wytrzymał w takiej całkowitej ciemności i samotności...
Przez moją głowę przeleciało wspomnienie, jam SpringBonnie i scena, dość często wspominałem te czasy, przynajmniej ostatnio, a tym bardziej mojego kompana. Spojrzałem na Królika stojącego przede mną zmierzyłem go wzrokiem i odsunąłem się krok, żeby zwiększyć dystans między nami. Po prostu..Jak dla mnie stałem za blisko.
Zdawałem sobie sprawę, że to nie był ten sam Spring Bonnie, co kiedy stał ze mną na scenie i prowadził ze mną przedstawienie, ale powierzchownie wyglądał tak samo...Prócz wielu uszczerbków..Dziur..I kabli gdzie nie gdzie wystających. Westchnąłem melancholijnie, jednak z tego stanu wyrwał mnie głos jakiejś...Fioletowowłosej dziewczyny. Odwróciłem się w jej stronę, mierząc ją wzrokiem. Nightguard...Nie wyglądała jak "obojnak", jak określił to Billy...Chociaż...Może jest więcej Stróżów nocnych?
Widząc, że dziewczyna patrzy na mnie i pytana "kto to" z jąkaniem się rzecz jasna, spojrzałem na nią czerwonymi ślepiami i postanowiłem odpowiedzieć, nie wiedząc nawet, czy zrozumie, w końcu byłem tylko wielkim, pluszowym misiem i do tego zniszczonym.
-Ja jestem Fredbear- odpowiedziałem po chwili, bez większego wahania. Dziewczyna jednak uciekła a ja nie wiedziałem dlaczego. W końcu nie zrobiliśmy nawet nic takiego strasznego. Tylko staliśmy. Mimo ciekawości co się stało z fioletowowłosą - bo słyszałem krzyk, wiedziałem dobrze, że nie mogę tam pójść. Miałem teraz coś innego do roboty i była to blondynka, która nie była w najlepszym stanie.
Skoro o niej już mowa, to Chica po chwili odzyskała przytomność...I nie byłoby to nic takiego dziwnego, gdyby nie to, że dziewczyna zaczęła świrować.., Jeszcze bić mnie po klatce piersiowej.
-Auć...Aua to boli...Au...Auć...No ej, proszę cię przestań, przecież nie robię ci żadnej krzywdy- rzuciłem bardzo, ale to bardzo spokojnie, starając się ją jakkolwiek uspokoić, jednak na marne. Dziewczyna wciąż się wierciła, jednak po dłuższej chwili przestała, jakby coś sobie uświadomiła.
-Jaki Nightmare..? - rzuciłem patrząc wymownie na Billyego, jakbym chciał się go zapytać tym wzrokiem, czy wie o czym dziewczyna właściwie mówi.
Po tym incydencie dziewczyna znowu stała się zupełnie bierna - kolejna utrata przytomności.
-Słuuchaj Billy...Ty chyba bardziej znasz tych tubylców...W sensie ich...Słuchaj, to gdzie ona najczęściej przebywa? Lepiej zanieśmy ją do jej lokum, bo widać nie pasuje jej, że pomagamy...To co, wiesz może gdzie możemy ją zanieść?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz