-W telefonie? - zapytałem marszcząc brwi w niezrozumieniu. -Eee..No okej, ale..Co to ten twój... telefon? - spytałem niepewnie, nie mając zielonego pojęcia o czym ona właściwie mówi. Telefon? Śmiesznie brzmi...Na chwilę zainteresowałem się prostokątnym przedmiotem w rękach dziewczyny, jednak szybko straciłem zainteresowanie tym, gdyż dziewczyna zabrała mój cylinder. A potem jeszcze muszkę. Momentalnie poczułem się jakby...Zabrakło mi części mnie. W gruncie rzeczy tak było. Nigdy nie rozstawałem się z cylindrem, a tym bardziej z muszką.
-Ale... - zawahałem się, jednak postanowiłem dokończyć -Ale...Na pewno oddasz jutro, tak?- spytałem cicho. W tym momencie nawet nie interesowało mnie, po co ona mi to zabrała, liczyło się tylko to, kiedy mi to odda...Może to tylko kawałek materiału i zwykły kapelusz, ale..To była najbardziej sentymentalna rzecz dla mnie.
-A dlaczego w ogóle pytasz? Spotkałaś się z...yy..Negatywnymi opiniami na temat twojego oczka i...I tego wszystkiego? - zapytałem z lekką niepewnością. Niby miałem nie wypytywać, ale..Ale nie zawsze mogę panować nad dociekliwością.
- No to trzeba obadać teren sceny, chodź! - powiedziałem z uśmiechem, po czym podreptałem w stronę Show Stage. W gruncie rzeczy dojście tam nie zajęło nam długo. Dwie minuty może...
-Okej, no to...hm...Czas zacząć poszukiwania, w końcu gdzieś musi tutaj być, chyba, że zostawiłaś go gdzie indziej - Powiedziałem stopniowo oddalając się od dziewczyny w poszukiwaniu misia. W gruncie rzeczy ja latarki nie potrzebowałem do poszukiwań czegokolwiek, bo moje oczy były doskonale dostosowane do widzenia w nocy.
Kilka minut poszukiwań, wprawiła mnie w przekonanie, że tego pluszaka jednak nigdzie tutaj nie ma i że może szukamy w złym miejscu, jednak w pewnym momencie na coś nadepnąłem. Coś miękkiego. Spojrzałem w dół, a pod moim butem znajdował się poszukiwany tak bardzo przez nas pluszak. Schyliłem się po niego, i ująłem w dłoń, otrzepując z kurzu i wszelkiego brudu. Spojrzałem na pluszaka, a bardziej na zdjęcie z ciepłym uśmiechem, czując kolejny napływ współczucia.
Wziąłęm głęboki wdech, po czym podszedłem do dziewczyny , wyciągając pluszaka na długość ramion. - To ten pluszowy przyjaciel, prawda? -zapytałem, chociaż było to dla mnie oczywiste. Szybko zatem wręczyłem pluszaka właścicielce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz