-Nie spoko, spoko. To nie jest twoja wina. Później z nim pogadam. Na razie nie mam do tego głowy. To nie pierwsza i nie ostatnia taka sprzeczka - sprostowałem z cichym westchnęciem, starając się brzmieć przekonująco.
-Dziwne teraz macie urządzenia - przyuażyłem po chwili, zgodnie z resztą z prawdą. Dla mnie koniec końców to była...Czarna magia i gdybym dostał takie coś do samodzielnej obsługi, za cholerę nie wiedziałbym jak to działa i co z tym robić. -Nie mam pojęcia, ale ta gra była co najmniej...Ee...Głupia...Dla mnie znaczy! - rzuciłem po krótkiej chwili, powoli wstając z podłogi.
-Wiesz...Pamiętasz jak dzisiaj pytałaś mnie o swoją mamę? Jakbyś chciała to..W tej kanciapie jest takie pudło ze starymi rzeczami, wiesz, zdjęcia, nagrania i inne takie...Pierdoły. A skoro twoja mama tu przychodziła, to musiała być na co najmniej jednym zdjęciu~ - powiedziałem po stosunkowo krótkiej chwili zastanowienia. Bo skoro..Straciła rodziców...I być może, ale tylko być może, takie pierdoły mogą być dla niej istotne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz