Słysząc jej słowa, uśmiechnąłem się wesoło. Więc...Jestem pierwszy! To chyba dobrze, nawet dla niej, że znalazła kogoś - w tym przypadku mnie - z kim może porozmawiać normalnie. Zdaję sobie sprawę, że na dłuższą metę taka samotność jest paskudna, a skoro w jej przypadku trwa siedem lat..
-Czuję się wyróżniony z tego powodu. Normalnie czuję się...Wyjątkowy przez to - powiedziałem z wesołym uśmiechem.
-Ale ty masz zainteresowania obszerne. Pisanie, rysowanie, śpiewanie i jeszcze gotowanie. O czymś jeszcze nie wiem? Jesteś dobra w czymś jeszcze? - zapytałem wesoło spoglądając na dziewczynę.
-No, ja chce ci pomóc, tylko nie wiem czy...Czy będę w stanie. Nie jestem zbyt dobry w te klocki. Pewnie nawet jajecznicy bym dobrze nie zrobił, bo to normalnie jest ponad moje możliwości - odparłem z westchnięciem. Tak, pewnie spaliłbym jajecznicę.
-Teraz? Aye...Teraz to idziemy szukać kuchni, bo pewnie znalezienie jej będzie trudniejsze niż byśmy się spodziewali. Więc spacer w poszukiwaniu kuchni! Ahoy nowa przygodo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz