Słysząc jego odpowiedź na początku się uśmiechnęłam... Ale słysząc słowo "zabić" dziwnie się poczułam...
-Ja zabić...? Nigdy bym takiego czegoś nie zrobiła... Miałabym taką osobę na sumieniu... Dla zabawy postraszyć mogę ale... Zabić?- powiedziałam cicho... Miałam znów łzy w oczach. Pisnęłam kiedy znów usłyszałam grzmienie. Przytuliłam się do swych kolan... Nienawidzę burzy... Ale mniej się bałam bo byłam z kimś... Co z tego że człowiek... Ważne że ktoś jest. Nów zaczęłam liczyć do dziesięciu.
-Boże... Dobrze że nie siedzę tu sama...- powiedziałam cicho i zerknęłam na Jeremiego.
-Może usiądziesz?- zaproponowałam lekko drżącym głosem. Czemu jest ta burza i czemu musi być w nocy? Westchnęłam i oparłam głowę o ścianę. Zamknęłam oczy. Chciałam się uspokoić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz