Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

czwartek, 20 sierpnia 2015

Billy.

Kiedy przyszedł Foxy i zaczął mówić mi te wszystkie okropne rzeczy, czułem, że chyba zaraz się rozpłaczę, czemu on to wszystko mówi? - pytałem siebie samego w myślach zaciskając zęby, byłem żałosny. Jestem dalej, spuściłem głowę, słuchając tego wszystkiego co mówił. A więc to tak?
Bo nie miałem nigdy przyjaciół, to się zlitował?
- Spierdalaj stąd... I NIGDY NIE WAŻ SIĘ TUTAJ PRZYJŚĆ! - warknąłem prawie na całą pizzerie.
Zasłoniłem uszy nie chcąc tego słuchać, ale mimowolnie w moich myślach zacząłem to słyszeć, jakby echo, które trwało dalej i dalej. Ja już miałem dość. Ja już mam dość! Wyskoczyłem z prezentu, kopnąłem lisa w kolano, po czym pobiegłem w najciemniejszy kąt i tam podkuliłem nogi, a z moich oczu sama z siebie popłynęła jedna łza. Uśmiechnąłem się blado sam do siebie, dziwiłem się, w końcu jak takie słowa mogły mnie zranić? Może on żartował, tak jak zawsze? Nie... Nie można żartować z takich rzeczy, nawet jeśli to był żart. To to była już lekka przesada, nawet ja tak nikomu nie robię. Szybko wytarłem tą jedną łzę i już więcej nic nie poleciało mi z oczu. Zamknąłem oczy.
Chciałem po prostu być sam teraz. I tak byłem sam, tak właściwie. Lis ma racje. Jestem beznadziejny i mam głupi głos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz