Usłyszałam że coś wlazło do biura. Pacze przed biurko a tu ten idiota ballon boy.
-Spierdalaj z mojej ziemi!-krzyknęłam poczym wzięłam wiatrak i jebnęłam ballon boya aż miał wgniecenie w masce. Nagle usłyszałam huknięcie w szybe.
-yyyyyyy.......ok....ej??? Co jest grane????-nagle usłyszałam za sobą głos....mroczny...głos. mówił coś o śmierci.
Grzecznie odpowiedziałam.
-yyyy...jest godzina poczekaj chwilke....o jest godzina 3.33. Coś jeszcze??? Nie??? To wypierdalaj!!!!!!!!-wydarłam się. Ale głos nadal brzmiał. Wstałam gwałtownie z krzesła aż sie przewróciło. Wybiegłam sprintem z biura zostawiając Jeremieggo na pastwe losu (jestem okrutna xDD) i darłam się
-MICHI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Cqaaała ja, ale między nami zostawiłabym go jescze z Jeffem the killer'em.*śmiech psychopaty*
OdpowiedzUsuńHehe. Morze tak zrobie....hehehe...jeremy szykuj sie na piekło xDDD
OdpowiedzUsuńHuesus XD
OdpowiedzUsuń