Obserwowowałam Foxiego grzebiącego w skrzyni.Nagle usłyszałam krzyk.Odwróciłam się i zobaczyłam że chłopak obudził się i własnie biegł w kierunku łazienki.
Poczekałam aż Foxy przestanie się skarżyć i powiedziałam:
T-Chyba po prostu się nas wystraszył...
Kiedy Foxy załorzył mi kapelusz i "pelerynke" i powiedział,że nie muszę ich nosić cały czas od nie chcenia rospóściłam włosy(wcześniej zawsze były związane w kucyk) i spytałam:
T-To jak wyglądam...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz