Kiedy westchnęła, ja tylko przewróciłam oczami i się uśmiechnęłam.
- Uwierz mi, wiem co mówię, tuż to mój mały kochany lisek-chytrusek! Znam go chyba ze sto lat! Nie no dobra, przesadziłam... Znam go prawie całe moje życie, swoją droga nie wiem ile mam lat, hehe to dziwne! W każdym razie, znam go na tyle długo by wiedzieć, że jest dość dziwny - powiedziałam do niej wesoło. Nie chciałam żeby odebrała to źle. Ale wiecie...
- Znaczy, nie bierz tego do siebie! - dodałam wesoło po chwili. A na jej słowa, że nauczy mnie rysować, pisnęłam wesoło, oczywiście nie przesadzałam. Zaczęłam machać odruchowo ogonem niczym pies.
- Oczywiście! Może zaprosimy też Chice i Puppet, myślę, ze by się ucieszyły, sądzę nawet, że będzie świetna zabawna, nawet bez nich, nawet nie wiesz jak się teraz ciesze - powiedziałam rozwesolona jak nigdy dotąd.
__________________________________________
- Nie wiem, tak mówią te... mongole... - powiedziałem wesoło i trochę w zamyśleniu.
- E tam marudzisz, porusz swoją wyobraźnie... uuuuu - powiedziałem z głupim uśmiechem i odruchowo jakoś wyrwało mi się "Hi", odchrząknąłem tylko.
- Ej, to nie zabawne, nie byłem w ludzkiej formie, tylko w tej! Wiesz jak trudno się mi w tej formie poruszać? CZY TY TO ROZUMIESZ? Nie śmiej się no! - powiedziałem "zły". Chociaż to było zabawne. Tak, dalej jest. Czy oni mi sugerują, ze jestem nienormalny i mam schizofrenie? Na jego kolejne słowa poczułem się urażony, ale się zaśmiałem.
- Haha... rzeczywiście zabawne Foxy, och chuj, chyba się zesikałem (XD) - powiedziałem już się uśmiechając.
- Ale no serio wam mówię, takie rude coś, jakieś blizny na twarzy no... - powiedziałem ze smuteczkiem na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz