poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Jeremy
Nie chciałem rozmawiać z Violet. Jakoś nie zbyt ze mnie rozmowny gość, ale Michi chciała koniecznie pogadać...Trudno. zgodziłem się na rozmowę. Praktycznie nic z niej nie wynikło, więc nie powiem o czym XD (DOWIESZ SIĘ W SWOIM CZASIE! XDXDXD). Byliśmy w biurze. Nie sądziłem, że będzie aż tak brudne. Ale co tu się dziwić... Violet co jakiś czas patrzyła się na moją koszulę. W sumie jej się nie dziwię, bo była we krwi, ale czy to powód żeby tak się patrzyć na człowieka jeżeli tak się mogę nazwać? XD Mam ciarki. Gdy tylko pomyślę o jakichś miśkach, które mogą mnie zabić w każdej chwili to...;-; XD. Ale jak to mi mówił tata:,,Terakota, fnaf, LSD. Ta zabawa po nocach się śni" XDXDXD. Michizaświeciła latarką. Był tam jakiś misiek 0_0. Schowałem się pod biurko z przerażenia ;-;. Michi zaczęła się ze mnie śmiać. | Jeremy-To nie jest śmieszne! To nie jest śmieszne. | Na to Michi odpowiedziała mi jeszcze większym śmiechem. Violet gapila się ciągle na mnie. O co kurde chodzi?! Nie wiem i tak czy tak. Nie mam zamiaru się pytać! Byłem czerwony jak burak. Czułem się jak debil ;-;.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz