Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Fredbear

Spojrzałem na chłopaka, który gadał z Cupcake'em. Westchnąłem ciężko, a zaraz po tym jak wyzwał ją od głupiej zdziry, wybuchnąłem niekontrolowanym śmiechem. O mój Boże...Dlaczego..? Dlaczego on to powiedział? Jeszcze tym swoim wkurzającym głosem...
Kiedy się uspokoiłem, wziąłem głęboki wdech i uniosłem na niego wzrok, świecąc latarką w stronę chłopaka. 
-Billy, błagam cię, daj jej...- jednak nie dokończyłem, gdyż chłopak zdążył ją rzucić o najbliższą ścianę. -Spokój..- dokończyłem i nagle coś do mnie dotarło. -Przecież ona nas obojgu zabije, jak ta babeczka się zepsuje. To tak jakbyś rozpieprzył gitarę Bonnie- jęknąłem spoglądając na chłopaka przez ramię. Co nie zmienia faktu, że to było takie zabawne.
Wyłączyłem latarkę, nie chcąc jeszcze bardziej zdradzać naszej pozycji. Gorzej, że w to miejsce docierały kamery i byliśmy naprawdę bardzo widoczni.
Nie wiedzieć czemu,Billy wprawiał mnie za każdym razem w dobry humor i swoimi tekstami sprawiał, że chociaż na chwilę nie myślałem o tym wszystkim co cały czas mnie dręczy.
-
Tak, bo Stróż nie ma nic innego do roboty, tylko gwałcenie ludzkich robotów! Proszę cię, Billy...Na show stage?...Nie byłbym zbytnio za tym pomysłem...Wiesz, ona nie jest teraz chwilowo kurą...Kaczką...Robotem- sprostowałem, a słysząc jego propozycje na temat Foxyego, zamyśliłem się chwilowo...Cóż...To nie był taki zły pomysł, w końcu za kurtynę Pirata kamery nie docierały, więc do póki się nie obudzi to chyba można byłoby tam ją "przechować".
-
Tak i stary Pirat zakopie ją żywcem i w miejscu gdzie właśnie ją zakopał postawi "X" i każe nam szukać- powiedziałem z lekkim uśmiechem, jednak z tego stanu wyrwał mnie głośny i gwałtowny krzyk wydobywający się z gardła dziewczyny. Wzdrygnąłem się lekko. Chyba trochę się wystraszyłem, bo nie spodziewałem się zwyczajnie, że ona tak nagle się obudzi..
-Coś ty sobie zrobiła?- rzuciłem bardziej sam do siebie niż do kogokolwiek innego. Niezbyt mogłem sobie wyobrazić, co ona musiała sobie zrobić że teraz leży...Poniekąd nieprzytomna i w dość chyba złym stanie.
-Dobra Billy, nie ma co czekać, bierzemy ją, nie może tak tu leżeć rozpłaszczona, bo ją zdeptają. Albo ewentualnie ktoś rzuci ją o ścianę jak ty zrobiłeś to z cupcake'm - rzuciłem, a na moją twarz wstąpił uśmiech rozbawienia, jednak zacisnąłem wargi, żeby się nie roześmiać, po czym wziąłem dziewczynę na ręce. Koniec końców kiedy się odwróciłem centralnie za mną stał żółty królik.
-
Mój Boże, ciszej chodzić nie potrafisz?!- jęknąłem, mierząc go wzrokiem.
-
Swoją drogą..Woaah! Przyjacielu, wyszedłeś z piwnicy? Nie no, nieźle...W każdym razie nic nie "odpierdalamy". Ta pani...Coś sobie zrobiła i kombinujemy, żeby jej nightguard nie namierzył...To tyle, nic ciekawego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz