Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

czwartek, 20 sierpnia 2015

Fredbear

-Spokojnie, jakby coś się działo, popiszesz się ewentualnie umiejętnościami udzielania pierwszej pomocy - powiedziałem wisilając się na lekki uśmiech.Koniec końców, krew sącząca się z wciąż krwawiące rany, poczęła mnie już irytować...Drażnić, tak więc bez większego problemu oderwałem kawałek materiału od swojej koszuli, przy przystawić go do szyi, jako tako "tamując" krwawienie.
Spojrzałem na Billyego, unosząc jedną brew w swego rodzaju zdziwieniu. Ough. No niech się denerwuje, niech mnie oskarża, ale na miłość boską, ja wiem co widziałem i chyba tylko jednen animatronik ma hak zamiast ręki, tak? A ja nie straciłem przytomności tak nagle, więc...Więc wiem chyba co widziałem, tak?
-Ty no nie wiem, ale przecież sam sobie tego nie zrobiłem, poza tym chyba wiem, co widziałem, tak? - czułem się z tym ciut źle, bo jakby nie było to mój najlepszy kumpel, a to taka klasyczna scenka w której ja nie wierzę jemu, a on nie wierzy mi.
Kiedy chłopak się odwrócił i poszedł, w pierwszej chwili stwierdziłem, że skoro taki z niego uparty typ, to niech sobie idzie.
Zaś w chwili drugiej, natłok moich myśli zwolna zaczął rozszarpywać moje sumienie, prawie tak dotkliwie, jak stado czarnych jak smoła kruków...
Jednak rozmowę z nim pozostawiłem na później, bo nie miałem nawet zielonego pojęcia co mu powiedzieć, bo nie rezygnowałem mimo wszystko ze swojego zdania. Taką rozmową mógłbym jeszcze pogorszyć nadszarpnięta relację z nim.
Westchnąłem głęboko, spoglądając na małe urządzenie, mając skromną nadzieje, że w tym znajdę zainteresowanie i zapomnę na chwilę o małej sprzeczce z Ballon Boyem.
-Gra?- zapytałem z zaciekawieniem. -W takim małym urządzeniu? Ja to grywałem w gry na..Na takich automatach, stoją jeszcze nawet na zapleczu...Tylko do nich trzeba było włożyć pieniążek. Tutaj nie trzeba?- zapytałem w dalszym zaciekawieniu, biorąc urządzenie do ręki.
Małe, cienkie urządzenie i tyle. Nie wiem co było w tym takieco fajnego.
-Nie brzmi na trudne- powiedziałem przyswajając sobie opis gry. Przeskakiwać te..Kominy i ich nie dotknąć.Kliknąłem w zółtego ptaszka i gra się rozpoczeła - pierwsza próba spaliła na panewce, trzy kolejne także, ale kiedy zacząłem ogarniać o co w tym chodzi, powoli łapałem wprawę. Pierwszy komin...Piąty...Dzięsiąty..Dwunasty...Dwudziesty drugi...
-Ej! Bez kitu..To była kombinacja nie do przejścia..Przecież nikt normalny by tego nie przeszedł- mruknąłem, niezadowolony z tego, że udało mi się dobić tylko 24. Marnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz