Chica poszła do Mangle...Chyba miała jakąś sprawę do niej czy coś w tym stylu.
Słysząc słowa Billyego, przeniosłem na niego wzrok, jakbym nie do końca wiedział o co mu chodzi.
-Słyszałeś coś? Serio?.. - zapytałem go, mrużąc delikatnie oczy.
Zapanowała cisza, w trakcie której faktycznie dało się usłyszeć jakieś hałasy dobiegające z Pizzerii i jakieś głosy dość niedaleko od wyjścia..I bynajmniej nie podejrzewałbym, że to jakiś animatron, bo nie brzmiał jak żaden z "nas".
-Hm, może lepiej faktycznie się zbierajmy do środka..Huh..Może być nieprzjemnie jak jeden z tych pajaców nightguardów nas znajdzie na zewnątrz - rzuciłem po czym sam podreptałem do środka, wchodząc ostrożnie. Koniec końców nie chciałem, żeby ktoś zauważył, że nas nie było. Koniec końców nikogo nie widziałem w pobliżu, więc działało to na naszą korzyść.
Więc razem z chłopakiem jak gdyby nigdy nic podreptaliśmy do Game Area.
-Grubego coś nie ma. Już się nie lubicie, że nie przyszedł cie odwiedzić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz