Fabuła Regulamin Nabór & postacie Strona głowna

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Billy & Michi

- Wcale nie jest taki straszny.... Nie no masz racje, dlatego nie patrze w lustra - powiedziałem do niego wyginając usta w grymasie. Brrr, uśmiechem się na szatan.
Patrzyłem jak Foxy się plątał, chyba nie wiedział za bardzo co ma ze sobą zrobić, w końcu latał z jednego miejsca na drugie.
Nagle podszedł do tych pudełek, które niby miały być prezentami.
- Nie mam pojęcia - powiedziałem i wzruszyłem ramionami, teatralnie przewracając oczami oraz ciężko wzdychając, na samą myśl o tych dzieciach z czeluści piekieł. A nam mówią, ze nawiedzeni jesteśmy.
Spojrzałem za okno, które było bardzo daleko od miejsca w którym stałem.
- Patrz jak biało za oknem - powiedziałem nagle do niego z uśmiechem. Chyba padał śnieg, nie byłem pewny, zwłaszcza, ze mam popsuty wzrok w jednym oku.
Na słowa chłopaka uśmiechnąłem się, co racja to racja.
- Masz racje, następnym razem złapię wszystkie, wezmę je na statek i wyrzucę - powiedziałem wesoło. Patrzyłem jak wziął jedno pudełko, by po chwili je rozciąć.
- Wiem, też się na to nabrałem - powiedziałem, pamiętam to... Ta, myślałem ze znajdę cukierki.
- Aye, aye kapitanie, masz całkowitą racje! Ale czemu założyłeś karton, na głowę? - zapytałem zdziwiony.
Nagle podlazła Chica i... tak poczułem się nieco zignorowany. No cóż, w sumie co ja się dziwie? Nikt prócz Bona, Foxiego i Fredbera mnie nie lubi. To trochę smutne, jak tak o tym myślę. What ever. nagle dziewczyna zdjęła mu pudełko z głowy, a ja tak sobie patrze. Ech... Cofnąłem się, by być bardziej w cieniu. Chyba wole jednak być sam.
                        __________________________________________

Zaśmiałam się radośnie, kiedy strzelił sobie ręką w twarz i to jeszcze tak mocno, że aż mu się ręka odbiła.
- Spokojnie, nie musisz się bić, tak tylko się zapytałam - powiedziałam rozbawiona do chłopaka.
Słuchałam go uważnie, w sumie z tym, że mogłaby dostać kasę za te noc, to trochę się zgadzam.
Czułabym się zdradzona i oszukana w jakiś dziwny sposób.
- W sumie masz racje, nie chce żeby dostała kasę, jak nie przyjdzie - powiedziałam mimo wszystko z uśmiechem na twarzy. O Boże, ale ja jestem łapczywa i perfidna, hehe, no cóż, jestem tylko człowiekiem, nic na to nie poradzę - powiedziałam sama do siebie w myślach.
- W sumie, masz racje jest tu syf, kiedyś chyba zostanę po godzinach z własnej woli, by tu posprzątać, haha... - powiedziałam szczerze. Bo tutaj naprawdę... było dość... No tak, syf kiła i mogiła! Jak by to dziaduszek Thomas powiedział.
Przejechałam palcem po stole i spojrzałam z dziwną miną, zdegustowaną taką, na mój palec.
- O Matulko Święta - skomentowałam i szybko wytarłam palec chusteczką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz